Narkomanki z osiedla centrum w suwałkach

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Na osiedlu centrum, czyli wynurzenie nr 13
22 października.

Chociaż zawiązała się przeciwko mnie rasistowska klika na osiedlu, postanowiłem, że jednak opiszę, to co dzieje się w moim mieście na moim osiedlu. Mam tego świadomość, że mogą to być szatańskie wersety, ale potrzeba powiedzenia prawdy jest we mnie tak silna, że ją opisuję i przedstawiam. Murzyni są zresztą zwykle prawdomówni, więc proszę nie brać za złe mojego uwarunkowania genetycznego, tak bardzo typowego dla innych moich braci. W tych blokach dzieją się dantejskie sceny, jedynie ktoś kto nic o tym nie wie, jakiś podróżny, albo zabłąkany mieszkaniec np. z ulicy wigierskiej, może myśleć inaczej. To tajemnica skrzętnie skrywana przez ludzi, którzy nic nie mają z tym wspólnego, ale widzą co się dzieje. Narkomani po zażyciu działek hery są spokojni i nie robią burd, nie hałasują i nie demolują samochodów, dlatego są w jakiś sposób akceptowani przez tutejszych mieszkańców. Najbardziej znam paczkę nastolatków, do której należy jacek, paweł, agata, szymon, rafał, anka , tomek, marcin, aneta , aśka, grzesiek, darek i krzysiek. Mógłbym wymienić ich nazwiska, oni nie wiedzą co się wokół nich dzieje, chodzą wciąż naćpani i ruchają się z każdym, kto im da działkę albo kasę. Jak łatwo sobie wyobrazić, dziewczyny są moimi częstymi gośćmi w mieszkaniu, robią mi loda dwa, trzy razy w tygodniu, za który dostają dziesięć złotych. Nie chcę się znęcać nad nimi bardziej od ich własnego losu, dlatego nie wspomnę ich nazwisk, ze względu na to, że ich rodziny nadal im pomagają, może dlatego, że nikt publicznie im tego nie zarzucił i nie zarzuci, jeśli nie powiem dokładnie o kogo chodzi. Chociaż na moim osiedlu prawie wszyscy wiedzą kto najwięcej się puszcza i kto najwięcej daje dupy w okolicznych zaułkach nocną porą. Nie słyszałem, żeby policja ich kiedyś zatrzymała, gliniarze jeżdżą asfaltowymi osiedlowymi jezdniami i nie są w stanie ich dojrzeć, sam kiedyś waliłem w nocy ankę w dupę, skryty za rogiem urzędu geodezji w kształcie długiego rogala, obok pko nbp, od wewnętrznej strony ulicy noniewicza. Spotkałem ankę jak wpół zgięta stała nieruchomo na środku ulicy. Wiedziałem co oznacza taki widok, ze jest na głodzie, była noc, ja wyszedłem na spacer z psem, też byłem na głodzie, ale innym. Wziąłem ją pod rękę i zaprowadziłem w ciemny zaułek. Ściągnąłem jej majtki, ona oparła się rękami o parapet okna, założyłem gumkę schowaną w breloczku na klucze i tłoczyłem jej wypięte pośladki. Nikt nie przechodził, nikt nie jechał, miarowe klaskanie słyszeli ludzie na balkonach swoich domów, ktoś się domyślił znaczenia tego dźwięku, ktoś inny nie. Pamiętam, że w dzieciństwie nie mieli tak łatwego życia. Wciąż ich ktoś ganiał lub przeganiał. Nie wiem czy juz wtedy palili jakąś trawę, ale tutaj na osiedlu nikt nie miał łatwego życia. Nie tylko ich życie truły zakazy i nakazy na placu zabaw. Nas wszystkich to spotykało. Po prostu nikt nie bawił się na podwórku, bo każdy musiał siedzieć w domu i odrabiać lekcje. Plac zabaw był tylko dla dzieci młodszych niz siedem lat, starsze musiały odrabiać lekcje, dlatego moze właśnie wtedy jacek z pawłem i szymonem wpadli na ten pomysł zasłyszany od starszych w szkole, że kiedy się pali, się nie rośnie i wtedy będzie można nadal się bawić na placu zabaw, bo nikt się nie domyśli z dozorców, że chodzą juz do szkoły. Na początku pierwszej klasy rzeczywiście się zdarzało, że mylili ich z przedszkolakami, mnie nie, bo mój ojciec powiedział dozorcom, że już chodzę do szkoły i od tej pory patrzyli na mnie wilkiem na placu zabaw i oczywiście nie wpuszczali. Widziałem ich przez okno, jak siadali w piaskownicy i udawali, że robią babki z piasku, a w rzeczywistości pewnie opowiadali sprośne kawały i popijali ukradkiem piwo. Nie rośli do dwunastego czy trzynastego roku życia. Trawa, szlugi i wóda skutecznie hamowały ich wzrost. Ich rodziców specjalnie nie obchodziło co robią poza domem i jak wyglądają. W pijanych zwidach po pracy tracili poczucie czasu, pijani przychodzili już z pracy, potem w domu z sąsiadami pili jeszcze więcej i więcej. Gdzieś tak po upadku prlu dotarło do nich, że ich dzieci są jakieś takie małe i pokurczone. Wprowadzili w trzeciej rp zakaz picia w pracy i rodzice przychodzili z pracy trzeźwi.
Całe gimnazjum mówiło o tym jakie lanie w dupę dostała cała paczka. Dziewczyny przynosiły z soba poduszki i na nich siedziały w klasie, a tamci stali na pierwszych lekcjach, a potem się urywali ze szkoły. Nauczycielom też zwisało to, czy będą w szkole czy nie, ich zła sława rozniosła się po całej szkole i może woleli, żeby nie dawali złego przykładu. Zaczęto mówić o nich, że to wyrzutki społeczeństwa, margines społeczny i że prawdopodobnie są narkomanami. Prawda byla taka, że oni nic jeszcze poza trawą nie palili. Wyglądali tak jak wyglądali bo zbyt wcześnie zaczęli. Pierwszego spida wzięli dopiero na imprezie u karola, na której była najbardziej wyuzdana dziewczyna z naszej klasy, mówiliśmy na nią malina i potem wszystkim opowiadała jak było. Z nami z tej paczki uczył się tylko szymon i rafał, ale oni byli zamknięci w sobie i przepadali na wiele dni, poza tym każdy się ich bał, bo kiedyś przynieśli strzykawkę i coś sobie wstrzykiwali w ramię. Byc może że zaczeli brac twarde narkotyki już w gimnazjum, w każdym bądź razie widywałem ich na osiedlu wszystkich razem i pierwszy raz byli na głodzie w wieku czternastu lat. Kiedy mieli piętnaście lat byli już zaawansowanymi narkomanami. Dziewczyny zaczęły robić loda każdemu, kto obiecywał trochę kasy. W naszym mieście nie ma wielu murzynów i arabów, więc nie wiedzie im się najlepiej, to nie berlin, gdzie klientów można spotkać na każdym rogu ulicy. W suwałkach zamężni mężczyźni boją się podpatrzenia przez sąsiadów, młodzi licealiści i starsi od nich studenci rzadko kiedy są przy kasie, nikt nie robi tego bez gumki. Jestem ich w jakimś sensie ratunkiem. Wpuszczam ich w trakcie imprezy, na którą bywam zaproszony, wtedy kiedy wszyscy są już porządnie pijani i nie dziwią się, że przyszły laski, które same zabierają się za ich rozporki. Większy kłopot mieli chłopaki, szymon, paweł, jacek, rafał, tomek, darek, marcin, bo zwykle nie było amatorów na ich tyłki, w naszym mieście nie było kultury gejowskiej. Ale i do nich los się usmiechnął, kiedy przez suwałki zaczął biec międzynarodowy szlak handlowy i mase tirów zatrzymywało się na postój obok pomalowanego na różowo hotelu, w którym mieściła się również agencja towarzyska. Podchodzą do tirów na olbrzymim parkingu i idą z szoferami za hotel, gdzie rozpoczyna się głęboki las ciągnący się aż do augustowa. Oni zwykle idą tylko kilka metrów i tam dają dupy za 50zł. Wstydzili się żądać 10zł, więc kiedy zaczęli dostawać 20zł, stopniowo podnosili stawki, tak że po jakimś czasie zaczęli zarabiać więcej od dziewczyn. Dziewczyny boją się tam przychodzić, właściciel agencji rozpuścił plotkę w hotelu, że młode dziwki na parkingu są niepełnoletnie i że policja ropoczęła śledztwo w tej sprawie. Jak mówiły dziewczyny, rzeczywiście ciągle się tam szwendali gliniarze i kiedyś zapuszkowali agatę. Agata nie chciała o tym opowiadać, bo jej grozili, powiedziała tylko, że pracują tam największe chuje. Chłopakom za to nie robią wstrętów i przymykają oczy na ich puszczanie się z szoferami tirów w lesie. Dowiedziałem się kiedyś, że to dlatego, że więcej tirów teraz zagląda w to miejsce. Korzysta na tym hotel i agencja z miejscowymi dziwkami, bo przeważnie ci faceci są bi. Kilka tygodni temu pisali na portalu suwalki.info, że ta grupka moich znajomych stała się widoczna w naszym mieście i prezydent postanowił się nimi zająć, na początek skierować na odwyk do szpitala. Były komentarze, że to słuszna decezja, bo trzeba wyplenić społeczny chwast. Jak zwykle wpisują się tam moralni maniacy o ograniczonych choryzontach. Skąd ja teraz będę brał takie fajne girls, jak ich wszystkich wyłapią, takie chętne i tanie dupy? To jest tylko pytanie retoryczne, bo jasne jest, że moich kilka pięknych lat się skończy wraz z odwykiem moich pięknych przyjaciół. Mam jednak powody przypuszczać, że sexowne dziary powrócą do ćpania. Moim zdaniem zbyt długo w tym siedzą, żeby pomógł im jeden odwyk, musieliby ich tam trzymać latami, ale nie będą, bo nikt w rządzie nie pomyślał o funduszach na ten cel. Dupy dupami, ale mam swiadomość, że ich organizmy tak długo nie pociągną, mogą przedawkować. I tak za kilka lat skończy się mój raj, jeżeli oczywiście dziewczyny przeżyją, to ich ciała będą takie wymęczone i brzydkie, że nie skuszę się na nie i albo dam im kasę za darmo, albo udam że nie poznaję. Chodzę teraz z psem nocami po dachach i teleskopową lunetą wypatruję narkotycznych imprez w oknach bloków. Szukam nowych, swieżych ciał. Jestem mile zaskoczony tym, że widziałem chyba z dwadzieścia lasek na moim osiedlu palących trawę. Kilka z nich wyprowadza psy, mile nastolatki, jedną chyba nawet poderwałem, leci na mój wygląd i niski basowy głos. Ocipiała ze szczęścia jak w klubie poczęstowałem ją trawą. Dopytywała się czy mam więcej, dałem jej kontakt do niejakiego markusa z liceum, w którym uczę polskiego. Jest duża szansa, że wejdzie w to błocko i wtopi się za jakiś czas w coś twardszego i będzie dawała mi dupy za kasę. Prowadzę ten dziennik z przerwami, bo jako nauczyciel w liceum mam dużo obowiązków, sporo pracy w domu, sprawdzania prac, klasówek, zeszytów, ciągłej lektury książek które wylatują z pamięci jak również tych najnowszych o literaturze. Może dzięki temu dorobiłem się kilku olimpijczyków, u nas w mieście dochodzi do księgarń tylko część książek, jeszcze słabiej jest w bibliotekach, dlatego nauczyciel musi sam sporo czytać i orientować się w nowościach wydawniczych, by umieć coś podpowiedzieć dla ucznia przygotowującego się do olimpiady. Prenumeruję kilka gazet wydawniczych, w tym wydawnictwo uniwersitas z krakowa, sam pisuję literackie opowiadania, znam więc prawie wszystkich ze światka literackiego, drukują mnie czasami w lampie i korporacji ha!art, nowa młoda proza to kilkaset książek rocznie, jest tego bardzo dużo, stąd w kreowaniu mód literackich służą internetowe serwisy, najbardziej znany to kumple.blog.pl na który zaglądają autorzy książek, o których mowa na blogu, poza tym nieszuflada.pl, undergrunt.info czy kolesie.art.pl. Są też autorskie serwisy pojedynczych pisarzy i poetów, na przykład blog jerzego sosnowskiego czy poety radosława wiśniewskiego pod adresem jurodiwy-pietruch.blog.pl. W suwałkach jest pewien fajny literat, który prowadzi bloga o nazwie tajnapolska.blox.pl, na którym umieścił zakładki do chyba prawie wszystkich bardziej zanych portali związanych z literaturą. Nie chcę siebie wartościować, ale wydaje mi się, że chyba dość instrumentalnie traktuję młodych narkomanów z mojego osiedla, ale tak już jest w naszym mieście, że nikt nie chce zbawiać świata, liczą się raczej własne interesy. Kasa i sex dla wszystkich, ale czy aby na pewno? Przy takim podejściu okazuje się, że nie wystarcza dla wszystkich, ja na przykład się pieprzę z narkomankami, bo normalne zadbane laski nie patrzą w maślany sposób na nauczyciela zarabiającego tysiąc złotych miesięcznie. Dla nich tez liczy sie kasa, ale dużo większa, do tego ładny dom i elegancki samochód. Nie mogę więc liczyć na ładną kochankę. Sex też jest takiej jakości ile jest wart. Za dziesięć złotych nie mogę wymagać zbyt wiele.
Na moim osiedlu nie jest tak źle i pesymistycznie jak w niemieckim osiedlu w berlinie, tutaj sporo ludzi się zna, nikt nie robi dramatu z tego, że młode dziewczyny ruchają się z każdym za kosmetyki. Tak jest w całej polsce i całej europie, ale u nas nikt nie wydzwania w tej sprawie do tvn i gazety wyborczej. Nigdy nie było u nas ekipy z super expressu. Na forum suwalskim w gazeta.pl poruszane są bardzo oględne tematy, a pewne niewygodne sprawy są po prostu przemilczane, ludzie spuszczaja na nie kurtynę milczenia. Inaczej rzeczy się mają w stolicy. Uczyłem kiedyś w warszawie przez dwa lata w gimnazjum i wnioski nasuwają się wciąż natarczywie, że u nas w suwałkach, choć ludzie nie są w takiej dużej ilości zdegenerowani, to jednak wynika to nie z ich powściągliwośći, a raczej spokojnego trybu życia, braku pokus i mniejszych ambicji. Pamiętajmy jednak o tym, że mówimy teraz statystycznie, bo na moim osiedlu są dziewczyny co dają dupy za 10zł i niczym się nie różnią od młodych narkomanek z warszawy. Coś wiem o tym, bo przecież tam też uczyłem. Mieszkałem na muranowie. W starych, ale bardzo uroczych blokach, zbudowanych zgodnie ze wskazaniami socrealizmu, przypominały trochę wysokie zamki jakby patrzeć na nie tak jak się patrzyło kiedyś na zamek od strony fosy. W gimnazjum św. Jadwigi już na pierwszych wrześniowych lekcjach zauważyłem, że w klasie której byłem wychowawcą dziewczyny są na haju. Od razu zgłosiłem spostrzeżenia do dyrektora dariusza głowacza i kolegi po fachu, też polonisty. Słuchaj stary – zaczął wylewnie – tu jest warszawa i młodzież rządzi się swoimi prawami. – Jak to? – oponowałem, wiem jak tu jest, coś trzeba robić, żeby to zmienić właśnie, zgłosić na policję, do jakiś organizacji prolife. Głowacz tylko uśmiechał się z politowaniem kiedy to mówiłem, jego łysina odbijała wrześniowe słońce z okna. Towar jest dostępny w mieście – mówił dalej – szkoła jest monitorowana, jest strażnik, kręcą się tutaj policjanci z kryminalnego i młodzież nadal przychodzi na haju. Wiesz dlaczego tak się dzieje?
Nikt tego nie wie, nikt nie wie dlaczego tak jest jak jest, to miasto rządzi się swoimi prawami, już to ci mówiłem, resztą jest przyzwyczajenie i nie zwracanie uwagi.
Ja jednak chciałem przyjrzeć się temu zjawisku bliżej. Może dlatego, że byłem nowy, i rajcowały mnie młode laski, które patrzyły się na mnie maślanymi oczami. Na przerwie zagadałem od tej strony, uczennice nie kryły się z tym, że mają przerąbane w domu i dlatego palą trawę, żeby to wszystko lepiej znosić. Po kilku tygodniach spotkałem je na dziedzińcu szkolnym z papierosami w ustach, w szkole obowiązywał zakaz palenia. Pogroziłem palcem, nie zareagowały, więc podszedłem i kazałem zgasić papierosy. – Zawsze jest pan tak surowy – patrząc się mi w oczy powiedziała to do mnie drobna blondynka, z dwoma mysimi ogonkami. – Nie zawsze. – Bardzo byśmy chciała zobaczyć jaki jest pan prywatnie. – Nie wiem czy mogę wam ufać. Może mnie wystawiacie. Was co najwyżej wyrzucą za palenie i zmienicie szkołę, a ja moge stracić pracę. – Nie widzisz że jesteśmy wporzo, zgrana grupa, trzymamy razem tylko ze sobą i możesz nam zaufać. Chcemy żebyś nam pomógł. – W jaki sposób? – Nasi rodzice pracują na wysokich stanowiskach w ministerstwach i zależy im na tym, żebyśmy miały dobrą opinię, my na to kładziemy lachę, ale pozory musza być zachowane, bo zafundują nam ochronę i nigdzie nie będziemy mogły wychodzić. – Wszystkie cztery macie takich rodziców? – Trzy, elki ojciec jest nawet ministrem. – popatrzyłem na nie uważniej, niczym się wyróżniały, ani z ubioru ani sposobu mówienia od swoich rówieśniczek z klasy, tyle że paliły trawę w wieku szesnastu lat. – Palicie trawę czy coś jeszcze? – Spidujemy. I mamy pewną propozycję dla ciebie, będziesz po lekcjach w traffic clubie o 15? Domyślasz się o co chodzi? – Patrycja polizała języczkiem swoje wargi. – Zawsze kończy się tak samo, powiedziałem i poszedłem na lekcje.
W traffic clubie było przyjemnie, dziewczyny obsiadły mnie na kanapie, niedwuznacznie obnażyły uda i dotykały mnie dłońmi. Zaprosiłem je do siebie. Chciały zapracować na dobre oceny z polskiego i dobrą opinię na wywiadówki. Mieszkałem sam, bez przeszkód regularnie robiły mi loda albo po prostu się pieprzyły ze mną. W szkole chroniłem je jak mogłem, raczej dobrze, pierwszą klasę skończyły bez żadnych skandali. Problem się zaczął kiedy zauważyłem, że biorą twarde. Zaczęły w wakacje, na dyskotece w studenckim klubie hades w podziemiach sgh poznały jakiegoś dilera. Kiedy zaczął się rok szkolny było już za późno. Były uzależnione i patrycja przystawiła mi nóż do gardła w moim mieszkaniu, kiedy powiedziałem, ze muszą iść na odwyk. Bałem się że się zarażę czymś od nich, po herze mogły dać dupy każdemu. Wpadały więc nadal, ale już rzadziej. Właściwie to przywiązałem się trochę do nich w obcym mieście i było mi miło, że o mnie pamiętają. Ze szkoły bardzo szybko je wyrzucili. Widziałem jak się zmienia ich psychika, zachowanie, mogły być niebezpieczne na głodzie. Pogadałem o tej sprawie z Głowaczem. Miały nadal pieniądze od rodziców, nie groziło więc, że przyjdą po kasę uzbrojone w tasaki, ale nigdy nie wiadomo jak będzie później. Musiałem przestać się z nimi kontaktować. Jednak moje obawy okazały się płonne, one również przywiązały się do mnie i przychodziły jak do dobrego wujka. Ulkę rodzice wyrzucili z domu, pomagały jej kumpelki, ale loda nadal robiła mi gratisowo. Patrycja przedawkowała w wieku 17 lat i zmarła, potem Ulka. Czułem, że jak nie wyjadę zaraz z tego miasta, to wpadnę w depresję. Wróciłem do domu.

Od razu rzuciła mi się w oczy ta suwalska grupka, poznałem ich historię życia w szkole, w której uczę. Tak wygląda moje życie na osiedlu centrum.

The following two tabs change content below.

Ostatnie wpisy adambolewski@gmail.com (zobacz wszystkie)

8 przemyśleń na temat “Narkomanki z osiedla centrum w suwałkach

  1. jesień da się przeżyć
    trochę alkoholu, papierosów, jakaś książka, kocyk na kolana, ciepłe kapcie, komputer…

    nie, masz rację, ja pierdolę, nudna ta jesień

  2. >> zimna suka:
    zawsze tak było?

    >> sowisko:
    jesienią są potrzebne mocne tematy, może dlatego jest tyle nowości wydawniczych, na drzewach wirują ostatnie liście,
    zostają posępne konary,
    szukam wygaszacza z drzewem i ruszający się na wietrze liśćmi

  3. niebawem słońce będzie wschodzić po 8, a zachodzić po 15 :) czyli kiedy nie będę w pracy, nie będzie słońca

    zajebiście
    dobrze że mam książek na całą zimę nakupionych i dwa koty do rozrywki :)

  4. Nadal to czytam. Kilka razy w miesiącu nawet się zdarza. Zastanawiam się gdzie są Ci ćpuni? Tyle razy chodzę nawet nocami tam, a ich nie widzę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>